Sargath

Archiwum
Kategorie bloga
Unibike
Statystyka roczna

Zajrzało tu od października 2010
Dane wyjazdu:
76.13 km
20.00 km teren
Szrenica 1362 m n.p.m. – dzień trzeci (30.04 – 8.05)
Poniedziałek, 2 maja 2011 · dodano: 12.05.2011 | Komentarze 14
Zupełnie odwrotnie do dnia poprzedniego byłem tego poranka tak naładowany na kolejny dzień, że nie przeszkadzał mi fakt, że nie przygotowałem na dzisiaj żadnej konkretnej traski. Niestety pogoda dała ciała na całej linii, po wczorajszym pięknym słońcu dzisiaj czarne chmury wisiały nad Karkonoszami i zwiastowały niechybne opady deszczu. Zwlekałem do ostatniej chwili, a nawet zasięgnąłem porady u tutejszych gospodarzy. Dowiedziałem się, że - dzisiaj lepiej wykorzystać to co jest, bo jutro może być gorzej – słowa niczym wróżba prorocza spowodowały, że wyzbyłem się resztek wahania i czym prędzej wyjechałem na szlak.Po chwili kręcenia podjazdem wzdłuż krajowej 3 w kierunku Jakuszyc zaczął padać deszcz i na nowo miałem wątpliwości przed jakimkolwiek wypadem. Na początek mimo deszczu podjechałem do Kruczych Skał które znajdują się na terenie miasta. Było tam pełno osobników którzy chyba pierwszy raz na oczy widzieli skałki, a właściwie skałeczki, fakt efektownie wyglądające, ale nie to żeby się tak podniecać, wnioskując po zachowaniu.

Krucze skały© sargath7
Kiedy zacząłem po kamieniach wkręcać się do Wodospadu Kamieńczyka, deszcz dał mi się tak we znaki, więc uznałem że zaliczam wodospad i wracam, nie będę ryzykował całkowitego rozchorowania się i zmarnowania reszty urlopu. Kamienie robiły się coraz bardziej śliskie i nawet na górskich przełożeniach miałem drobne zrywy tylnego koła, a piesi turyści nie ułatwiali zadania idąc całym duktem więc był problem z ich omijaniem, a i zdarzali się tacy co poczuli się dotknięci że jadę tam rowerem, na szczęście byli i tacy co dopingowali.

Wodospad Kamieńczyka© sargath7

Wodospad Kamieńczyka© sargath7
Po dojechaniu do wodospadu deszcz już tylko mżył, a jak się okazało (wcześniej nie zwróciłem uwagi), droga od wodospadu biegnie na szczyt Szrenicy :D. Kolejne kilka chwil wahania i się zawziąłem wskoczyłem na siodełko i zacząłem wjeżdżać w stronę szczytu, na bramce przy kasie do KPN’u wyskoczył gość i drąc japę, że rowerem tu nie można. Mówię mu, że biorę to na siebie, a on że na siebie to 500 zł mandatu jest, no to odpowiedziałem, że zaryzykuję.
Po kilkuset metrach kiedy już skończyły się kocie łby i nachylenie zaczęło się zmniejszać, zauważyłem, że z góry zjeżdża samochód straży leśnej, odbiłem na prawo i wbiłem się między drzewa licząc że ze względu na słabą widoczność mnie nie zauważą, ale miałem pecha :D:D:D Strażnik opuścił szybę i krzyknął żebym podjechał, no to myślę sobie, pozamiatane. Chwilę pogadaliśmy, okazało się, że byli bardzo wyluzowani i nie mają nic do rowerzystów, ale przepisy przepisami i jak teraz grzecznie zejdę na dół to obejdzie się bez mandatu, na to ja że w tych butach nie da się iść, więc dogadaliśmy się że i tak jadą w dół to odprowadzą mnie wzrokiem i mam zjeżdżać powoli :)))
Cieć na kasie był bardzo zadowolony, pytam go czy się da od strony czeskiej dojechać (bo nie miałem zamiaru rezygnować), ale nie wiedział lub nie chciał powiedzieć, za to skierował mnie na zielony szlak od zachodniej strony góry i mówi że tam da radę. No to od wodospadu Kamieńczyka pocisnąłem w dół szlakiem rowerowym, wyłożony asfaltem więc bez pedałowania 50 na liczniku gościła, a klamki w pogotowiu i tak lekko tarły tarcze :)

Na zielonym szlaku© sargath7
Wyjechałem na drogę główną i pojechałem szosą w kierunku wskazanym przez tego patafiana z kasy. Skręciłem na zielony szlak i patrzę w górę spadek średni, ładny szuterek i równy zero kamieni, już zacząłem o gościu zmienić zdanie na lepsze, gdy po jakimś czasie droga się skończyła i zaczął się strumień, myślę sobie pewnie przez chwilę będzie trzeba podprowadzić, ale mijam dwójkę turystów i pytam jaka droga wyżej, a na to gość do mnie, że jeszcze gorzej niż tu i że widział już wiele, ale jak wjadę tędy na siodle to może się ze mną o coś założyć. Nie kombinowałem i zawróciłem, czas wypróbować czeską stronę lub wrócić do domu. Chciałem zakręcić koło Jakuszyc i wrócić do Szklarskiej, ale na horyzoncie nad Czechami niebo robiło się błękitne.

Na czeskim szlaku© sargath7
Dzisiaj chyba już ze sto razy zmieniałem trasę i plany, ale skoro pogoda daje szanse to dlaczego by nie skorzystać. Przekroczyłem granicę w Jakuszycach i dojechałem do szlaku rowerowego. Zaczęło się zaliczanie podjazdu, kolejne zakręty, nachylenie średnie i tak przez kilka kilometrów. Droga równa i asfaltowa więc jak dojechałem do pierwszego zjazdu to sześć dyszek wyszło na luzie, nie cisnąłem więcej, żeby oszczędzać siły na pojazdy, które dość mocno męczyły zwłaszcza że skierowany byłem pod wiatr. Po kilkunastu kilometrach dorwałem wiatę drewnianą gdzie zatrzymałem się na dłuższy postój na którym uzupełniłem kalorie i osłoniłem się od parszywego wiatru.

Zjazd z daleka© sargath7

Zjazd z bliska :)© sargath7

Pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie© sargath7

Widoki z Kamenne Budki© sargath7

Widoki z Kamenne Budky© sargath7

Chmury przewalały się nad głową jak podczas tornada© sargath7

Czeskie Karkonosze© sargath7

Mega zjazdy zawsze mile widziane, szkoda że pod wiatr© sargath7

Czeskie Karkonosze© sargath7
Przez wiatr droga się strasznie dłużyła, po drodze mijałem trzech prawdopodobnie czeskich rowerzystów, a poza tym droga była cała moja. Po kolejnej serii podjazdów dotarłem do skrzyżowania (1135 m n.p.m.) ze szlakiem prowadzącym do Voseckiej Boudy czyli czeskiego schroniska pod szczytem Szrenicy, mój szlak prowadził dużym objazdem do Harrahov. Ze względu na wiatr i ponowne zrypanie pogody poważnie myślałem o opcji jazdy na Harrahov i powrotu bez zdobycia Szrenicy, jednak turyści którzy zmierzali do góry zmobilizowali mnie wewnętrznie i ruszyłem na szczyt.

Vosecka Bouda© sargath7
Widok na schronisko jeszcze z dołu.

Pod Voseckou Boudou© sargath7
Koło schroniska kierowałem się żółtym szlakiem i dość mocnym nachyleniem . Momentalnie wjechałem w strefę totalnej mgły. Dziesięć metrów to był max jaki oferowała widoczność. Gdy wjechałem już na górną grań, na wysokość około 1290 m, skręciłem na czerwony szlak już po polskiej stronie.

Na czerwonym szlaku© sargath7

Jak bym odszedł dalej to rower mógłbym zgubić© sargath7
Mgła była tak gęsta, że na około słyszałem rozmowy grupek turystów, a dopiero po paru sekundach wyłaniali się z mgły. Po drodze zatrzymałem jednego gościa z zapytaniem czy strażnicy nie kręcą się w okolicach szczytu, poinformował mnie, że około godziny temu patrol zjechał na dół więc luzik. Po chwili drogi myślałem że mi się przywidziało, ale nie szok zaczął padać śnieg :D:D:D . Na koniec krótki i stromy podjazd czarnym szlakiem i tak jestem na Szrenicy

Schronisko na szczycie Szrenicy© sargath7

Micha mi się cieszy© sargath7
Oczywiście fotograf upierdzielił mi nogi, ale spoko, zawsze to jakieś zdęcie :D, a schronisko ledwo widać przez mgłę.
W schronisku opędzlowałem obiad i pogadałem z tamtejszym pracownikiem schroniska który był bardzo zainteresowany moim podjazdem, po krótkiej rozmowie uznałem że zjadę czerwonym szlakiem, bo dowiedziałem się od gościa, że patrol o tej porze zjeżdża na bazę i można śmiało cisnąć :D . Na początek zjazd czarnym do schroniska na Hali Szrenickiej.

Schronisko na Hali Szrenickiej na 1200 m n.p.m.© sargath7
Czerwonym zjeżdżałem praktycznie cały czas na hamulcu 50 km/h po trylince i nieźle mną wytrzęsło nie mówiąc już o kocich łbach na końcowym odcinku do tego rozpadał się mocny deszcz który przemoczył mnie do suchej nitki, ale Szrenica zaliczona :D:D:D
Kategoria Czechy, Dolny Śląsk - Urlop Maj 2011, Górskie wypady, Wycieczka
Komentarze
baki79 | 17:47 piątek, 12 sierpnia 2011 | linkuj
Witam-Napisz mi proszę chociaż o której godzinie straż leśna zjeżdża do bazy ze Szrenicy,abym wiedział o której zaatakować.Druga sprawa to wiesz może coś na temat wjazdu na Śnieżkę od strony Czeskiej???
baki79 | 07:03 poniedziałek, 8 sierpnia 2011 | linkuj
witam,super opis
ja również wybieram się na szrenice od strony czeskiej 24-25 września,jestem w trakcie przygotowań,mam kilka pytań dotyczących wyprawy aby być przygotowanym na każdą ewentualność.
Sargath,czy jest możliwość abyś podał twój kontakt na e-maila baki-79@o2.pl,
było by mi łatwiej zadzwonić i przygotować wyprawę.?
ja również wybieram się na szrenice od strony czeskiej 24-25 września,jestem w trakcie przygotowań,mam kilka pytań dotyczących wyprawy aby być przygotowanym na każdą ewentualność.
Sargath,czy jest możliwość abyś podał twój kontakt na e-maila baki-79@o2.pl,
było by mi łatwiej zadzwonić i przygotować wyprawę.?
jurektc | 20:02 sobota, 14 maja 2011 | linkuj
Paweł jestem pod ogromny wrażeniem. Zapewne bylo super i teraz tylko wzdychac pozostało :):)
Gryf | 19:01 piątek, 13 maja 2011 | linkuj
Udało Ci się wjechać na Szrenicę!!! ... jako jeden z nielicznych masz tą satysfakcję podjechania jej na siodełku :)
Czytając twoje relacje z Karkonoszy coś mnie wzięło, i chyba zacznę uzupełniać archiwalne wpisy z wypadów sprzed odkrycia BS. Jak dobrze poszperam, to gdzieś znajdę papierowe opisy swoich eskapad :)
Czytając twoje relacje z Karkonoszy coś mnie wzięło, i chyba zacznę uzupełniać archiwalne wpisy z wypadów sprzed odkrycia BS. Jak dobrze poszperam, to gdzieś znajdę papierowe opisy swoich eskapad :)
grzesik | 07:19 piątek, 13 maja 2011 | linkuj
Rozumiem. Ja byłem 3 razy na tygodniowym wypadzie w Szklarskiej i kłopotów z oznaczeniami nie zauważyłem :) Może po prostu jeżdżę wolniej, bo ze Szrenicy na pewno nie jechałem 50-60 km/h. Zresztą szlaki rowerowe dobre są na początek (chociaż "3" jest super) - ciekawsze rzeczy dzieją się na pieszych. Jeżeli chcesz zobaczyć fatalne oznakowanie, to zapraszam do Strefy MTB w Głuszycy, tam się można powściekać :) Pozdrawiam!
lewy89 | 21:03 czwartek, 12 maja 2011 | linkuj
Coś pięknego takie tereny, super opis wyprawy i te foty... ;) Podjazd pod górę konkretny - gratuluję.
A co do oznakowania, to tak zazwyczaj jest, że dla pieszych idących te 4-5km/h jest ok, ale rowerzyści mają już problem jadąc 4-5 razy tyle :D
A co do oznakowania, to tak zazwyczaj jest, że dla pieszych idących te 4-5km/h jest ok, ale rowerzyści mają już problem jadąc 4-5 razy tyle :D
rowerzystka | 18:56 czwartek, 12 maja 2011 | linkuj
Czyta się Twoje relacje z zapartym tchem. Super :))
grzesik | 18:10 czwartek, 12 maja 2011 | linkuj
Świetna średnia jak na taką trasę. Szkoda, że nie miałeś okazji przejechać odcinka ze Szrenicy do Śnieżnych Kotłów - polecam. W ogóle okolice Szklarskiej są idealne na rower. Dziwi mnie tylko narzekanie na oznaczenia tamtejszych szlaków, bo wg mnie są b. dobre.
jotwu | 17:04 czwartek, 12 maja 2011 | linkuj
Bardzo Ci dziękuję za obszerny opis swoich górskich przygód pięknie udokumentowanych zdjęciami, bo miło mi wracać pamięcią do tych stron, które znam z pieszych wędrówek z plecakiem na grzbiecie. Trzymaj się - życzę Ci bezdeszczowej i bezwietrznej pogody.
wober | 16:56 czwartek, 12 maja 2011 | linkuj
Ty od której strony w czechach wjeżdżasz na ten asfalt co masz na fotkach? chętnie był sobie go podjechał bo widać że konkret ;)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!